- To ja poproszę o... -
moment napięcia był nieco dobijający. W gruncie rzeczy każdy był
ciekawy, co takiego sobie zażyczy. W końcu najbardziej oczywista rzecz
została mu zabroniona. Więc, cóż takiego wymyślił wspaniały oraz
inteligentny Napaleniec? - Kulturalnie poproszę o wagon fajek, jobla
idzie tutaj dostać bez jarania – cisza jaka zaległa po usłyszeniu tych
słów, była bardziej komiczna niż straszna. A czegóż innego mogli
spodziewać się po Genpaku? Numata jak i Sadatake popatrzyli na niego
bezradnie. Jednak w głębi duszy cieszyli się, że nie wpadł na jakiś
pokręcony pomysł, bo mogłoby to spowodować małe kłopoty. Niemniej
jednak, wagon fajek został uznany za coś, co można spełnić.
Po porannym treningu wszyscy wrócili na teren obozu. Panowie z „JUNKIE” nieszczególnie
cieszyli się tym faktem, ponieważ doskonale zdawali sobie sprawę z
tego, iż będą zmuszeni do arcyciekawej konwersacji z opiekunem.
-
Dobra, ja moich chłopaczków zabieram do swojego domku. Winni mi są małą
pogadankę – rzucił Noritoshi i machnął ręką w kierunku Higo na
pożegnanie. Ten tylko wzdychnął i popatrzył na swoich małych
degeneratów.
- To co
teraz szefuniu? - spytał Genpaku swojego opiekuna. Kusatsu miał ochotę
trzepnąć go w głowę za ten niewyparzony język, jednak przemoc nie była
tutaj mile widziana.
-
Pani psycholog się do was pofatygowała. Idźcie się przebrać w coś
czystego i wróćcie za dziesięć minut do świetlicy. Nie zapomnijcie o
tym, co mieliście przygotować. Mam nadzieję, że dzisiaj nikt jej nie
olał – ciężkie spojrzenie opiekuna spoczęło na Hagino, który w tym
właśnie momencie uświadomił sobie, że nie napisał tego cholernego
wiersza. - I oczywiście nie mówię tu o nowym, z wiadomych względów.
Ruszać się łajzy – po tych słowach Sadatake udał się w stronę świetlicy
do wcześniej wspomnianej pani psycholog. Szczerze nienawidził tej baby,
nie raz miał ochotę jej przyłożyć. Rzadko kiedy kobiety wzbudzały w nim
tak silne emocje nienawiści. Tej pani akurat się to udało. Jednak
mężczyzna musiał się pilnować. Nie mógł przecież pokazać, że szczerze
gardził tą kobietą.
-
Witam panią – powiedział całkiem sympatycznie. Starał się zachowywać jak
najbardziej naturalnie, by nie wzbudzić u niej żadnych podejrzeń.
- Oh, dzień dobry panie Sadatake. Jak tam chłopcy? Dobrze się zachowują?
-
Wspaniale, jak aniołki, właściwie to nie wiem czemu tutaj trafili – i
znowu nie wytrzymał. Miał jednak to szczęście, że kobieta nigdy nie
brała jego słów do siebie. Była po prostu zbyt miła.
-
A pan jak zwykle ironiczny – uśmiechnęła się ciepło i usiadła na swoim
krześle, tak jak to miała w zwyczaju, kiedy czekała na chłopców z „PSYCHO”. Tak
jak się tego spodziewano, dziesięć minut później przyszli „mali
psychopaci”, a Higo udał się do swojego domku. Nie musiał siedzieć z
nimi cały czas. Wystarczyło żeby pojawił się raz na piętnaście minut,
takie były wymagania.
-
Dzień dobry – powitał ich ciepło kobieta. - Widzę, że mamy nowego
kompana. Przedstawisz się? – popatrzyła niemal z matczyną troską w
stronę różowowłosego.
- Etsuya Iida, miło mi panią poznać.
-
Ja jestem Noriko, mam nadzieję, że nasza współpraca ułoży się pomyślnie
– kiedy wszyscy usiedli, kobieta wyciągnęła ze swojej torebki mały
notesik i popatrzyła do niego szukając informacji o tym, co miała
dzisiaj z nimi robić. - Ah tak, już pamiętam. Mieliście napisać wiersze o
swoich uczyciach. Masazumi daj mi proszę swoją kartkę, a Kusatsu
poproszę o odczyt – blondyn popatrzył na nią zdziwiony. Był pewien, że
wiersz będzie tylko dla niej i nie będzie go musiał czytać. O jak teraz
zaczął się przeklinać za szczerość, którą wylał na papier.
-
Ale czemu ja mam zaczynać? To krępujące – zawył niezadowolony i
popatrzył na psycholog błagalnym wzrokiem. Miał jeszcze nadzieję, że
zmieni zdanie dotyczące odczytu.
-
Tyle razy ci powtarzałam, że musisz otworzyć się na innych. Proszę, nie
ma się czego wstydzić – kobieta nie chciała dać się przekonać. Jednak
Kuniyuki próbował dalej.
-
To może niech Genpaku zacznie. Nie chcę być znowu pierwszy, to
niesprawiedliwe – argumentacja przedszkolaka dotarła do uszu pani
psycholog.
- Oj Kusatsu, naprawdę nie musisz się wstydzić swoich uczuć. Ale dobrze, tym razem ci podaruję, proszę Genpaku zacznij.
-
A nie wiem czy to dobry pomysł – chłopak zaczął się nerwowo bawić
dłońmi, wiedział, że ta chwili nadejdzie. Wiedział, że Noriko opowie o
wszystkim opiekunowi i znów będzie miał nieprzyjemności z powodu swojego
lenistwa.
- Dlaczego? - psycholog popatrzyła na niego podejrzliwie.
- Marny ze mnie poeta – Hagino uśmiechnął się nerwowo. W ręce trzymał pustą kartkę, a na przypływ weny nie miał co liczyć.
-
Nie spodziewam się arcydzieła. Chcę żebyś z resztą podzielił się swoimi
uczuciami. Proszę, nie bawcie się ze mną w kotka i myszkę, zaczynaj –
Genpaku miał teraz ochotę zamordować blondyna za to, że odbił piłeczkę w
jego kierunku. Niemniej jednak wstał i spojrzał na pusty papier.
Najgorsze było to, że nic sensownego nie przychodziło mu do głowy. Jeśli
dalej będzie się tak starał, to będzie siedział w tym obozie do
osiemdziesiątki, jak nie dłużej.
-
To zaczynam – wciągnął powietrze i po chwili wypuścił je ze świstem –
Jestem bardzo rad z tego, że no, że, eeeee mogę, że, nooo...
-
Genpaku pokaż mi swoją kartkę – przerwała mu Noriko. Chłopak podszedł
do niej i wręczył jej pusty papierek. - Tak jaka myślałam, znowu nie
zrobiłeś zadania. Genpaku czemu nie chcesz się postarać?
-
To nie tak, że nie chcę. Ale pisanie wierszy jest dla cipek – Iida
uśmiechnął się pod nosem. Pierwszy raz spodobało mu się coś, co
powiedział Hagino.
-
Słucham? Jak ty się wyrażasz? Wiesz, że obraziłeś w tym momencie swoich
kolegów? Jeśli pójść dalej, to obradziłeś nie tylko ich. Powinieneś w
końcu zacząć zwracać uwagę na to, jakiego słownictwa używasz. Jesteś już
dorosłym mężczyzną, a zachowujesz się jak dziecko.
- Jakieś problemy? - Higo wszedł do świetlicy i popatrzył na wszystkich, swoim znudzonym wzrokiem numer dwa.
- Panie Sadatake, Genpaku znów nie wywiązał się z zadania, ponadto użył niestosownego słownictwa.
-
Znowu on, tak? Chodź ze mną młody. Widocznie bardzo chcesz ze mną
porozmawiać – Hagino wiedział, że rozmowa nie będzie należeć do
przyjemnych, jednak posłusznie udał się za opiekunem.
-
Dobrze, Kusatsu proszę, chociaż ty mnie nie zawiedź – blondynowi
zrobiło się lżej, z tego powodu, że nie było tutaj jego współlokatora.
Bardzo nie chciał, żeby to on usłyszał ten wiersz.
-
Ale ostrzegam, to nic górnolotnego, to tylko zlepek przypadkowych słów,
które wpadły mi do głowy - chłopak zamknął oczy, czytał ten wiersz
tyle razy, że znał go już na pamięć. - Chodzę po omacku w pustym
pokoju. Czuję kształty, których nie ma. Widzę jasność w ciemności. Czuję
pożądanie, którego nigdy dotąd nie zaznałem. Widzę śmich, słyszę wzrok.
Moje zmysły szwankują, nie potrafię już się opierać. Poddałem się,
zrozumiałem to już dawno temu. Pomimo tego walczę. Walczę chociaż wiem,
że przegrywam, że przegram. W momencie, w którym wypowiem, to co
śpiewam, umrę. Zginę pozostając. - blondyn otworzył oczy i popatrzył niepewnie na osoby znajdujące się w pomieszczeniu. Czuł się niesamowicie głupio, jednak cieszył się, bo zrobiło mu się nieco lżej.
- Dziękuję Kusatsu, to było ładne. Za tydzień przy wizycie indywidualnej porozmawiamy o twoim wierszu.
- Spoko – chłopak usiadł z powrotem na krześle i zaczął wpatrywać się w swoje buty.
-
Etsuya, chciałabym żebyś na następny raz napisała mi jak najwięcej o
sobie. Co lubisz, co cię drażni. Chciałabym cię lepiej poznać.
-
Nie ma sprawy, oczywiście wszystko przygotuję – chłopak uśmiechnął się
promieniście w kierunku pani psycholog i zaczął wesoło machać głową na
boki.
- Masazumi, twój
wiersz także jest bardzo ładny. Widzę już duże postępy, oby tak dalej.
Tak, to chyba wszystko na dzisiaj. A i na następne wspólne zajęcia,
czyli za dwa tygodnie, proszę żebyście zastanowili się nad tym, jak
byście chcieli, żeby wyglądało wasze życie, gdybyście mogli je sobie
wybrać. Oczywiście jeśli już teraz wam się podoba, to nie musicie
niczego zmieniać, po prostu będziecie musieli swój wybór uargumentować.
Kusatsu mam nadzieję, że przekażesz to swojemu koledze. Jesteście wolni,
do zobaczenia – powiedział kobieta i zaczęła zbierać wszystkie swoje
rzeczy. Chłopcy grzecznie odpowiedzieli jej na pożegnanie i udali się do
swojego domku. Póki opiekun był zajęty, to oni mieli wolne.
Domek „PSYCHO”.
- Ej Kusatsu, podobał mi się twój wiersz – różowowłosy wszedł do pokoju blondyna bez pukania i oparł się o biurko.
-
Nie słyszałeś o tym, że jak się wchodzi do czyjegoś pokoju, to
wypadałoby zapukać? - blondyn był nieco rozdrażniony, sam nie wiedział
czemu.
- Słyszałem, ale nie muszę się dostosować do wszystkiego, co kiedykolwiek usłyszałem. Wiem, że mnie nie lubisz.
- I co z tego? To dla ciebie jakieś problem?
-
Nie. Po prostu nie lubisz mnie, a nawet mnie nie znasz. Pomyślałem, że
warto byłoby to zmienić. Po twoim wierszu wnoszę, że tylko udajesz
takiego twardego, w gruncie rzeczy jesteś całkiem delikatny – Etsuya
popatrzył na niego tryumfalnie. W gruncie rzeczy, w ogóle mu nie
zależało na przyjaźni z blondynem. Chciał tylko sprawdzić jego reakcje
na pewne poruszane tematy i dzięki temu znaleźć jego słabe punkty.
Prosta gra w rozszyfrowanie.
-
Teraz mnie wkurwiasz, wyjdź – Kusatsu postanowił go olać, nie chciał
obnosić się ze swoimi emocjami. A już szczególnie nie w towarzystwie
Iidy.
- Wkraczam na
nietykalny temat? A co powiesz na to, że podkochujesz się w Genpaku,
tylko nie chcesz się przyznać sam przed sobą? Wiesz, to strasznie widać –
Kuniyuki nie wytrzymał. Wstał z impetem z krzesła na którym siedział.
Złapał niższego chłopaka za nadgarstek, wykręcając go. Rzucił
różowowłosym o ścinę i wysyczał:
-
Wypierdalają stąd, zanim zrobię ci krzywdę. Nie tylko ty masz nasrane w
głowie. Bez problemu mógłbym ci teraz poderżnąć gardło, wierz mi, nie
miałbym żadnych oporów. A co się tycz Genpaku, to nie twoja sprawa.
Spróbuj jeszcze raz wyskoczyć z czymś podobnym, a nie będę miał oporów
by cię najzwyczajniej w świecie zabić – blondyn otworzył drzwi i
wyrzucił swojego gościa z pokoju. Etsuya natomiast popatrzył
nienawistnie na drzwi, które właśnie się zamknęły.
- To się jeszcze okaże – powiedział do siebie i wrócił do swojego pokoju. Oto kolejna deklaracja wojny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz